Bobypau
Blog o fotografii — ponad 3 lata wiedzy w jednym miejscu
Trojkat ekspozycji: gdzie sie potknal Marek i co z tego wyniklo
Dorota Kielbasinska
4 minuty

Trojkat ekspozycji: gdzie sie potknal Marek i co z tego wyniklo

Rok z aparatem, zero zrozumienia ekspozycji i jeden przypadkowo dobry kadr

Marek Zwierzynski fotografowal przez rok w trybie automatycznym, przekonany, ze aparat wie lepiej. Efekty byly przewidywalne: przecietne zdjecia, ktore wygladaly jak zdjecia z telefonu, tylko droższym sprzetem.

Gdzie lezy problem z trybem auto

Tryb automatyczny podejmuje decyzje na podstawie sredniej, nie intencji. Aparat nie wie, ze chcesz rozmyte tlo, nie wie, ze zalezy ci na zamrozeniu ruchu. Marek zrozumial to dopiero, gdy jedno zdjecie wyszlo przypadkowo dobrze i nie potrafil powtorzyc efektu.

Krok po kroku przez blad

  1. Pierwsze proby w trybie manualnym: ISO 3200 w pelnym sloncu, bo ktos powiedzial ze wyższe ISO to lepiej
  2. Przeslona f/1.8 na grupowym zdjeciu pieciu osob, z ktorych cztery wyszly rozmazane
  3. Czas naswietlania 1/30 s na biegnacym psie, efekt: artystyczna plama

Kazdy z tych bledow wynikal z tego samego zrodla: Marek uczyl sie parametrow osobno, nigdy jako systemu naczyń polaczonych. Zmiana jednego wymaga korekty pozostalych dwoch.

Zrozumienie trojkata ekspozycji nie polega na zapamiętaniu wzoru. Polega na tym, żeby czuć, co tracisz, gdy cos zyskujesz.

Lekcja, ktora zajela Markowi osiem miesiecy: zacznij od jednego parametru w trybie polrecznym. Priorytet przeslony to rozsadny punkt wejscia, bo zmusza do myslenia o glebi ostrości bez zarzadzania wszystkim naraz.

Autor artykułu
Dorota Kielbasinska