Bobypau
Blog o fotografii — ponad 3 lata wiedzy w jednym miejscu
Naturalne swiatlo w fotografii: siedem miesiecy bledow Piotra
Agnieszka Pluta
4 minuty

Naturalne swiatlo w fotografii: siedem miesiecy bledow Piotra

Kiedy fotografujesz, jest wazniejsze niz jak. Lekcja z powtarzalnych bledow.

Piotr Harasimowicz fotografowal w weekendy, kiedy mial czas, czyli glownie miedzy 11 a 15. Zdjecia wychodzily z twardymi cieniami, przepalonymi jasnosciami i twarzami, ktore wygladaly jak oswietlone latarka z gory. Myslal, ze to kwestia ustawien aparatu.

Problem nie byl w aparacie

Swiatlo poludniowe jest twarde, bo slonce jest wysoko i dziala jak male, mocne zrodlo. Cienie sa gleboke, przejscia tonalne gwaltowne. Zadne ISO ani krzywa tonalna w postprodukcji tego nie naprawia, mozna tylko ograniczyc straty.

Co Piotr zmienil i w jakiej kolejnosci

  1. Zaczal wychodzic godzine po wschodzie slonca, nie dlatego ze lubil wstawac wczesnie, ale dlatego ze pierwsze wyniki byly niemozliwe do zignorowania
  2. Nauczyl sie czytac zachmurzenie jako dyfuzor, pochmurny dzien to miekkie, rowne swiatlo, szczegolnie uzyteczne przy portretach
  3. Zamiast szukac slonca, zaczal szukac cienia z odbitym swiatlem, sciana budynku, jasny chodnik, co daje wypelnione, kierunkowe oswietlenie bez twardych cieni
Godzina fotografowania zmienia wynik bardziej niz model aparatu. Piotr sprawdzil to empirycznie, robic te same kadry o roznych porach dnia.

Siedem miesiecy to duzo czasu na wniosek, ktory mozna wyrazic w jednym zdaniu: swiatlo ma jakosc, nie tylko natezenie. Rozroznienie tych dwoch rzeczy zmienia sposob planowania sesji.

Autor artykułu
Agnieszka Pluta